wtorek, 12 października 2010

Opowieści są światłem. A światło jest niezwykle cenne w świecie takim, jak ten. Trudno nie zgodzić się ze słowami wypowiedzianymi przez jednego z bohaterów Dzielnego Despero. W dzisiejszym świecie pełnym pośpiechu i przemocy piękne historie są czymś bardzo cennym i oczyszczającym.

Tytułowy Despero, jak sam o sobie mówi, jest dżentelmenem. Uwielbia muzykę oraz książki, jest zakochany w księżniczce Pi i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że... jest myszą! Jego inność spowodowała, że Despero został odrzucony przez pobratymców, dla których brak mysich zachowań u bohatera był nie do przyjęcia. Myszy przerażone były tym, że Despero nie tylko nie bał się ludzi, ale i z nimi rozmawiał. Aby odmieniec nie ściągnął na nich nieszczęścia, wykluczono go z mysiej społeczności i strącono do ciemnych lochów pełnych szczurów. Mimo, iż dotąd nikt stamtąd nie wrócił, Despero zniósł wyrok ze spokojem i nie próbował uciec od swojego przeznaczenia.

Dzielny Despero to opowieść o zdradzie, odrzuceniu i o ogromnej odwadze. Główny bohater to wcielenie dobrych manier i rycerskości - honor jest dla niego najważniejszy i to on wyznacza mu wzorce postępowania. Despero nie jest jednak wyidealizowany. Wizja lochów nikogo nie napawa optymizmem, więc dzielna myszka też ma chwile słabości, jednak przeczytana przez nią baśń o dzielnym rycerzu oraz wspomnienie księżniczki Pi napawa ją otuchą.

Bohaterowie nie zostali sklasyfikowani tak, jak ma to miejsce w klasycznych baśniach. Brak jest jednoznacznego podziału na tych dobrych i tych złych. Stereotypowa księżniczka jest nieskazitelna i dobra, księżniczka Pi natomiast prócz łagodności i empatii nosi w sobie nienawiść do szczurów, w szczególności zaś do jednego. Podobnie jest w przypadku Miggery Sow, której czyste serce zostało opanowane przez chore marzenie.

Kate DiCamillo w sprawny sposób wkomponowała wątki moralizatorskie w przygodową fabułę. Mnie ta opowieść przypomniała nie tylko świat baśni (rycerze, walka dobra ze złem), ale i mitów - labirynt i sznur umocowany na nodze Grzegorza przywołuje na myśl Tezeusza i nić Ariadny.

Po lekturze skusiłam się na obejrzenie filmu i trochę się zawiodłam. Gdyby nie to, że wcześniej przeczytałam książkę, film na pewno by mi się spodobał. Ponieważ jednak lubię wierne ekranizacje, a w wersji wizualnej pewne wątki były zmodyfikowane, wygrywa forma książkowa. Zapraszam więc do lektury.

Philip Wilson, 2005
Tytuł oryginału: The Tale of Desperaux
Tłumaczenie: Agnieszka Cioch
Ilustracje: Timothy Basil Ering

1 komentarz:

  1. Skuszę się jak będę miała ochotę na coś lekkiego :)

    OdpowiedzUsuń