niedziela, 10 stycznia 2016

Nie mam się w co ubrać! Brzmi znajomo? Ja sama często powtarzam te słowa, nie mogąc się nadziwić jak to możliwe skoro do mojej szafy trudno wcisnąć coś nadprogramowego... Problem pojawia się najczęściej przed oficjalnymi spotkaniami lub mniej formalnymi wyjściami, dlatego o sposób zapanowania nad zawartością garderoby postanowiłam "zapytać" profesjonalną stylistkę.

Monikę Jurczyk miałam okazję poznać podczas spotkania promującego jej poprzednią książkę Bądź boska. Osobista stylistka radzi. Wówczas spodobały mi się przedstawione przez nią proste triki na poprawienie swojego wyglądu oraz piramida prawidłowego ubierania się, która pozwala uporządkować swoją garderobę i może być hamulcem podczas zakupowego szału (jej znajomość przydaje się zwłaszcza w okresie wyprzedaży). Stylistka proponuje, aby ubrania zgodne z aktualnymi trendami nie stanowiły więcej niż 10% naszej garderoby, znacznie więcej uwagi (20%) należy poświęcić dodatkom, a największy udział procentowy (30%) przypada na podstawy wielu stylizacji takie jak biała koszula czy dżinsy oraz klasykę (40%), czyli żakiet czy sukienki na różne okazje. Temat wspomnianej piramidy powraca również w Szefowej swojej szafy, jednak tym razem w odniesieniu konkretnie do stylizacji biznesowych. Monika Jurczyk ponownie omawia różne typy sylwetek, natomiast z nowości pojawiają się typy pracobowości, czyli naszej osobowości w połączeniu z zajmowanym przez nas stanowiskiem. To, czy jesteśmy niebieską analityczką, zieloną realizatorką, żółtą inspiratorką czy czerwoną wojowniczką, odzwierciedlamy w swoim stylu ubierania - stylistka omawia każdy z tych typów i radzi jak dostosować swój ubiór do narzuconego nam dress code'u bez rezygnowania z własnej osobowości. A jeśli któraś z nas jest nieco bardziej elastyczna, może pokusić się o zapożyczenie elementów garderoby czy całych stylizacji właściwych dla innych typów pracobowości by nieco pomanipulować swoim wizerunkiem: wyglądać poważniej, bardziej profesjonalnie czy po prostu ocieplić swój chłodny wizerunek. I osiągnąć zamierzony cel. 

Bodaj najciekawszą częścią Szefowej swojej szafy jest rozdział poświęcony sesjom z kilkoma kobietami reprezentującymi różne typy sylwetki oraz pracobowości (o analizie kolorystycznej nie wspominam, bo to dla mnie czarna magia). Stylistka omawia zestawy, w których panie przyszły na spotkanie i przedstawia własne propozycje stylizacji. Wiele z nich jest inspirujących i udowadnia, że dress code wcale nie musi być sztywny i nudny. Oprócz wyżej wymienionych tematów, w książce pojawiają się również zagadnienia ubioru w podróży czy odpowiedniej stylizacji na rozmowę kwalifikacyjną, a także właściwego makijażu oraz ogólnych zasad rządzących stylem biznesowym. Niektóre kwestie, choć oczywiste, czasami gdzieś umykają, inne z kolei stanowiły dla mnie całkowite novum. Właściwie jedynym minusem tej książki jest niekonsekwencja (choć nie wiem na ile autorka miała możliwość decyzji w tej kwestii): inicjał rozdziału "zasady stworzone po to, by ich nie łamać" - podobnie jak pozostałe - zapisany został z małej litery. To jak jest z tymi zasadami? Chyba jednak łamać?

Choć nie przepadam za poradnikami, po ten sięgnęłam bardzo chętnie i nie zawiodłam się. Jestem pewna, że lektura Szefowej swojej szafy zainspiruje jeszcze niejedną kobietę.

Burda Książki 2015

0 komentarze:

Prześlij komentarz