Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bellona. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bellona. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 2 kwietnia 2013

Sławomir Koper jest autorem niezwykle płodnym. W ciągu niecałych szesnastu lat napisał ponad 20 publikacji cieszących się dużym powodzeniem. W czym tkwi sekret poczytności książek historycznych? Koper nie przedstawia suchych faktów, lecz skupia się na tym, co interesuje przeciętnego człowieka - na obyczajowości odpowiednich dla danych czasów oraz życiu prywatnym władców lub osób wywodzących się z elit społecznych. Czytelnika nie interesują stawiane pomniki czy fakty ogólnie znane z lekcji historii, interesuje go prawdziwy człowiek z krwi i kości - z jego problemami i nieznanym powszechnie życiem prywatnym. 

W Życiu artystek w PRL Koper przedstawił osiem kobiecych portretów. Agnieszka Osiecka, Anna German, Kalina Jędrusik i Halina Poświatowska były mi znane już wcześniej, natomiast Mirę Zimińską, Elżbietę Czyżewską, Alinę Szapocznikow i Grażynę Bacewicz poznałam dopiero w trakcie lektury. Jaki portret epoki wyłania się z tych życiorysów? W PRL alkohol lał się strumieniami, a nasze elity artystyczne nie były wyjątkiem*. Widoczne są również zmagania z systemem, który wymagał od artystów ideologicznej twórczości i poprawnego życia odpowiedniego dla osoby tamtych czasów, nie zawsze jednak w ich postawie widać podporządkowanie. Swój sprzeciw artystki manifestowały choćby odkryciem pewnych części ciała, a liczne ograniczenia nauczyły się obchodzić w kreatywny sposób (np. z zakazem przywożenia wynagrodzenia z zagranicy radzono sobie kupując za nie biżuterię, którą później sprzedawano w Polsce).

Sławomir Koper wybrał osiem niezwykłych kobiet, z których każda - choć często działały na tym samym artystycznym polu - była niepowtarzalną osobowością. Łączyło je to, że przyszło im żyć w tych samych czasach, i - choć były spełnione na polu artystycznym - ich życie często było niespokojnymi poszukiwaniami swojego prywatnego szczęścia. Co ciekawe, wiele z tych istnień zakończyła choroba nowotworowa - czy wynikało to ze stylu życia, czy też był to jedynie zbieg okoliczności? 

Koper odbrązawia artystki, ukazując ich słabości oraz wady i ujawniając kwestie niewygodne dla ich wizerunku. Jest to widoczne zwłaszcza w historii Haliny Poświatowskiej, która ogólnie uchodziła za osobę delikatną i łagodną, w rzeczywistości była jednak osobą przewrotną i nieco wyrachowaną. Nie miała rozterek moralnych w związku z romansem z żonatym mężczyzną i reżyserowaniem korespondencji z Ireneuszem Morawskim, którą prawdopodobnie od początku planowała wydać. Kolejną rewelacją jest to, że podobno więź z mężem również była mocno idealizowana. Dlaczego akurat Poświatowskiej poświęcam tyle miejsca? Kilkanaście lat temu uległam jej wizerunkowi wyłaniającego się z Opowieści dla przyjaciela i listów, a teraz dowiaduję się, że to wszystko może być efektem kreacji artystycznej... 

Życie artystek w PRL to ciekawa propozycja nie tylko dla tych, którzy pragną poznać kulisy życia sław (zwłaszcza w tym trudnym okresie), ale także dla tych, którzy chcą poznać życiorysy wspomnianych postaci.  

Czerwone i Czarne 2013 

*Sławomir Koper, Życie artystek w PRL, Czerwone i Czarne, Warszawa 2013, s. 99. 

sobota, 26 marca 2011

Ósmego marca w ramach Salonu Literackiego (wspólna inicjatywa Modnego Krakowa oraz Piwnicy Pod Baranami) odbyło się spotkanie z Agnieszką Lisak, autorką książek Miłość staropolska oraz Miłość, kobieta i małżeństwo w XIX wieku. 

©Poczytajka

Kobieta XIX wieku najczęściej kojarzy się z beztroską, z balami oraz z pięknymi, kosztownymi sukniami, a cała epoka jawi się jako skostniała i pruderyjna. Nic bardziej mylącego! Agnieszka Lisak, pisząc swoją drugą książkę, miała na celu obalenie tego stereotypu i zdjęcie naszych przodków z piedestałów. Okazuje się bowiem, iż dziewiętnaste stulecie to wiek hipokryzji i podwójnej moralności. W świecie mężczyzn panowała swoboda obyczajowa - zdradzali oni swe żony z aktorkami i prostytutkami, kobiety jednak także miewały swoje pikantne sekrety oraz nie mniej gorszące grzeszki na swym sumieniu - z tą różnicą, że ich czyny nie były jawne. Trzeba jednak przyznać, że kobieta miała dużo cięższe życie od mężczyzny. Nie miano wobec niej wielkich oczekiwań, jedyną karierę, jaką mogła zrobić, to dobrze wyjść za mąż - kobieta niezamężna nie była nic warta, co trafnie uchwyciła Orzeszkowa:  Kobieta jest zerem, jeśli mężczyzna nie stanie obok niej jako cyfra dopełniająca. Wykształcenie, jakie zdobywała, było niepraktyczne. Gra na instrumencie czy kaligrafia nijak się nie przekładały na obowiązki, które ciążyły na kobiecie po ślubie, w wyniku czego ta nie umiała prowadzić gospodarstwa domowego, liczyć pieniędzy (które według wiedzy o świecie ówczesnej kobiety są... darem od Boga!), nie mówiąc już o nieświadomości tajemnic alkowy, w wyniku czego młode mężatki po ślubie wpadały w przerażenie.

©Poczytajka

Podczas spotkania prowadzący Jakub Wajdzik starał się prowokować publiczność do dyskusji, czasami jednak wyglądało to sztucznie, a niektóre pytania kojarzyły mi się ze szkolnym odpytywaniem uczniów, jak np. pytanie podsumowujące wypowiedź Agnieszki Lisak, czym się różni małżeństwo w XIX wieku i dziś. Mimo to spotkanie uważam za bardzo ciekawe i udane. 

Żałuję, iż Salon Literacki odkryłam dopiero przy ósmym spotkaniu, gdyż ominęło mnie spotkanie z Ewą Zamorską-Przyłuską, Michałem Kruszoną, Sławomirem Koprem oraz Andrzejem Koziołem. Mam jednak nadzieję, że inicjatywa nie ustanie po kwartale (na dzień dzisiejszy harmonogram rozpisany jest tylko na trzy pierwsze miesiące br.).