Literatura ma się dobrze i nic nie wskazuje na to, by miało się to zmienić. Wejściówki na wczorajsze spotkanie z zeszłorocznym noblistą rozeszły się błyskawicznie, a mnie - jako że zapowiedź powyższego wydarzenia przegapiłam - pozostało obejść się smakiem. Wszelkie próby zdobycia biletu kończyły się niepowodzeniem - srogo zawiedziona oczekiwałam na cud. I c u d się zdarzył! Udało mi się niemal w ostatniej chwili zdobyć upragnione wejściówki!
![]() |
| Czekając na Mistrza © poczytajka |
![]() |
| © poczytajka |
Na spotkanie z Mario Vargasem Llosą przybyło ponad 800 osób, co pisarz skomentował słowami: Gdy przyjeżdżam do Polski, nie martwię się o przyszłość literatury. Dodał także, że należy bronić dobrych książek, gdyż one sprawiają, że społeczeństwa są bardziej otwarte i krytyczne. Sprawy społeczne i polityczne są ważnym elementem życia noblisty. Llosa nie popiera zamykania się w swoim gabinecie - pisarz powinien brać udział w debacie publicznej, komentować to, co dzieje się wokół niego, w przeciwnym razie odrywa się od rzeczywistości. Co dziwne - jest to też zagadką dla samego pisarza - jego literatura jest uznawana za lewicową, natomiast poglądy - za prawicowe.
Mario Vargas Llosa mówił także o swoich literackich inspiracjach. Madame Bovary Flauberta wprawiła go w trans, z rozrzewnieniem wspominał też swoich mistrzów, którzy wpłynęli na jego wyobraźnię, a więc Cervantesa, Faulknera, Tołstoja, Dostojewskiego, Conrada. Książki ostatniego trzyma przy łóżku i uważa za aktualne po dzień dzisiejszy. Według Llosy Conrad doskonale rozumiał grę polityczną i umiejętnie wyłapywał demony swoich czasów, godne podziwu jest także to, że nie tworzył w języku ojczystym. Noblista szczerze wyznał, że sam nie potrafiłby pisać w innym języku niż hiszpański, gdyż jest to język, w którym powstają jego myśli.
![]() |
| © poczytajka |
Zapytany o porte-parole w swoich powieściach Llosa przyznał, że pisarz jest obecny we wszystkich swoich bohaterach. Pewnych podobieństw nie da się uniknąć, a wątki autobiograficzne przenikają do twórczości, czy to w postaci ech zdarzeń minionych, czy też wyobrażeń, wariacji na ich temat. Jako swoich ulubionych bohaterów autor wskazał tych, nad którymi najdłużej pracował.
Fanów twórczości Mario Vargasa Llosy z pewnością ucieszyło wyznanie Llosy, iż nie cierpi tej pustki, która powstaje po skończeniu pracy nad powieścią. Na ten rodzaj sieroctwa ma sposób - siada do pisania kolejnej powieści.







