Pokazywanie postów oznaczonych etykietą język angielski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą język angielski. Pokaż wszystkie posty

środa, 18 lutego 2015


Jakiś czas temu pisałam o moim odkryciu czasopism językowych wydawnictwa Colorful Media. Postanowiłam kontynuować tę przyjemną naukę i sięgnęłam po kolejne, zimowe numery. Co w nich znalazłam?

Na okładce "English Matters" 50/2015 gości William z Kate oraz małym księciem Georgem i to im poświęcony został interesujący - i aktualny - artykuł otwierający numer. Na czasie jest również tekst na temat ekranizacji "Pięćdziesięciu twarzy Greya". Co książka E.L. James ma wspólnego ze "Zmierzchem" i kto miał początkowo zagrać w filmie? Przyznam, że okazałam się bardzo podatna na sugestie, a raczej lokowanie produktu, bo zachęt - nawet ukrytych - nie zarejestrowałam; chętnie obejrzałabym film, który, podobnie jak książki, zamierzałam omijać szerokim łukiem. W ramach przybliżania kultury krajów anglojęzycznych w "English Matters" znalazły się także tekst o brytyjskich uniwersytetach "z duszą" oraz wywiad z Adele Ruppe pracującą w Departamencie Stanu. Ze Stanów przeniosłam się do Amsterdamu, który zawsze wydawał mi się nieciekawym miastem, jednak artykuł zmienił moje nastawienie. Chcących odetchnąć od miasta, Ken Brewer zaprasza w zimowe góry (i serwuje rozmówki, które mogą się przydać w hotelu czy wypożyczalni nart), natomiast Roberto Galea do wspólnego celebrowania. 

Bardzo ucieszyło mnie omówienie bardzo znanego utworu Dona McLeana "American Pie" pod kątem kontekstów kulturowych i konstrukcji gramatycznych oraz kącik językowy poświęcony związkom frazeologicznym. Jeśli już jestem przy gramatyce, na środkowych stronach znalazła się rozkładówka poświęcona phrasal verbs, która ma ułatwić przyswojenie sobie zasady ruchomości poszczególnych cząstek składających się na wyrażenie. Kto nie lubi się uczyć, może skorzystać z podpowiedzi zawartych w artykule na temat ułatwiania sobie tego często żmudnego procesu. 

W "Deutsch Aktuell" 68/2015 oprócz stałych kolumn otwierających numer (ciekawostki, przegląd kulturalny, kalendarium i komiks, którego koncepcję udało mi się wreszcie rozgryźć) znajdziemy szereg bardziej i mniej interesujących tekstów. Gwiazdy Hollywood z niemieckimi korzeniami? Przyznam, że kilka postaci było dla mnie kompletnym zaskoczeniem (zdradzę jedną: Leonardo Di Caprio!). Z gwiazd pora przenieść się na ziemię, a konkretnie na boisko - o ile piłką nożną się nie interesuję, o tyle artykuł o katalogu kar nałożonych na FC Bayern Monachium za przewinienia był dla mnie bardzo ciekawy, podobnie jak tekst poświęcony słynnemu producentowi słodyczy, firmie Storck. W "Deutsch Aktuell" znalazł się również artykuł poświęcony świętu zwanemu Weiberfastnacht, czyli ostatniemu czwartkowi karnawału, podczas którego panie... obcinają panom krawaty! Do atmosfery żartu i zabawy nawiązuje również artykuł poświęcony poczuciu humoru naszych zachodnich sąsiadów. 

A jak się żyje na co dzień w Niemczech? Ile kosztuje wynajęcie pokoju w mieszkaniu studenckim? Podobnie jak w "English Matters", i tutaj znalazł się zimowy akcent w postaci artykułu na temat śnieżnych szaleństw na stoku oraz zaproszenie na wycieczkę po Hamburgu. Niestety, artykuł o Donaldzie Tusku był dla mnie rozczarowaniem - nie spodziewałam się, że polityka dopadnie mnie podczas nauki języka. 

I na koniec "Ostanowka: Rossija!" 13/2015 - tutaj nie ma tekstów słabszych (w sensie: mniej interesujących). Na początek zabawny artykuł o teorii profesora Żdanowa mającej wesprzeć prohibicję w Rosji (!), po której pojawiają się poważniejsze teksty o emigracji, postapokalipsie w rosyjskim wydaniu oraz dyktatorach-ludobójcach. Do tego ostatniego została zaprojektowana tabela z szacowaną ilością ofiar przypadającą na odpowiedzialnych za ten stan rzeczy Pol Pota, Mao, Adolfa Hitlera, Stalina i wielu innych, mniej znanych "tyranów"... przerażające.

W numerze znalazł się również artykuł o Smoleńsku, na szczęście jedynie w kontekście podróżowania, bez choćby cienia polityki. Jego autorka na podstawie częstych podróży na odcinku Warszawa-Smoleńsk przedstawiła specyfikę przemieszczania się po krajach naszych wschodnich sąsiadów i radzi jak kupować bilety, żeby nieco zaoszczędzić. Zimowe wydanie "Ostanowki: Rosiija" to także artykuły o najtrudniejszych językach świata (deklinacja w języku rosyjskim czy łacińskim wydaje się nie do przejścia? to bułka z masłem w porównaniu z węgierskim, w którym jest 35 przypadków!), pociągu do wysokości i latania oraz balansowaniu na krawędzi śmierci, a także - skoro już wspomniałam o pieczywie - o serach: sposobach ich powstawania i rodzajach. Z zagadnień gramatycznych omówiono odmianę liczebników.
- - - - -
Numery te jeszcze przez kilka dni ("Ostanowkę..." jeszcze przez miesiąc) można zakupić w salonikach prasowych, potem będzie to możliwe jedynie wysyłkowo na stronie wydawcy. 

Polecam!

niedziela, 21 grudnia 2014

O tym, że znajomość języków obcych jest bardzo ważna, nikogo chyba nie muszę przekonywać. Sama dotychczas miałam przyjemność uczyć się kilku języków: angielskiego, niemieckiego, rosyjskiego, łacińskiego oraz gruzińskiego. Z angielskim miałam najdłuższy kontakt, jednak nawet długi staż nauki i moja chęć nie wystarczyły, abym mogła pochwalić się dobrą znajomością tego języka. Uczę się z fiszek, czytam artykuły oraz słucham muzyki, przez co powiększam zasób słownictwa, ale jeśli trzeba coś powiedzieć, paniczne myśli: jakiego użyć czasu?, jak skonstruować zdanie?, skutecznie sznurują mi usta, a po chwili czuję się jakby w mojej głowie przed momentem przeszedł huragan, który zmiótł wszystko, co napotkał na swojej drodze, z podstawowymi zwrotami na czele. W przypadku języka niemieckiego nigdy nie miałam takiej bariery, przez co maturę ustną zdawałam właśnie z tego przedmiotu. Dziesięć lat przerwy w nauce zrobiło jednak swoje i teraz nie pamiętam prawie nic. Rosyjskiego nie używam nieco krócej, bo dopiero rok, ale również czuję, że się cofam i ten piękny język, który lubiłam z wzajemnością, gdzieś ulatuje... 

Postanowiłam spróbować złapać ginące słówka, frazy, gramatykę, bo wierzę, że ta wiedza gdzieś tam jednak siedzi schowana na dnie pamięci i wystarczy nieco pomanipulować przy tych szufladkach, które póki co nie chcą się otworzyć. Taka myśl pojawiła się gdy przypadkowo siadłam kiedyś przy jednym stole z Niemcami. Pierwsza myśl: nic nie rozumiem. Po jakimś czasie zaczynałam rozpoznawać pojedyncze słowa, potem wyrażenia, aż w końcu w mojej głowie pojawiały się krótkie odpowiedzi w języku Goethego! Postanowiłam kuć żelazo póki gorące i sięgnęłam po magazyny z oferty wydawnictwa Colorful Media: "Deutsch Aktuell", "English Matters" oraz "Ostanowka: Rossija!". 

Czasopisma te są moim nowym odkryciem. Sięgnęłam po nie na próbę i okazało się, że bardzo odpowiadają mojej metodzie nauki, a przy tym sięgają po interesującą dla mnie tematykę. Są to pisemka lifestyle'owe, które są mocno zakorzenione w kulturze danego kraju. Co znajdziemy w jesiennych numerach? 

W "English Matters" 49/2014 można przeczytać o Benedict'cie Cumberbatchu, odtwórcy głównej roli w serialu "Sherlock", któremu poświęcono aż dwa artykuły. Jako że nie oglądam tej produkcji, o wiele ciekawszy był dla mnie wywiad Karoliny Kaim z Markiem Wałkuskim, autorem "Wałkowania Ameryki" oraz "Ameryki po kaWałku". Po wizycie w Stanach Zjednoczonych udałam się do Pekinu, kulturowego azjatyckiego tygla. Po podróży przyszedł czas na odpoczynek - Ken Brewer przybliżył mi "wesołe życie staruszka", czyli system emerytalny, natomiast Dan Sandford zaprosił mnie do lektury artykułu o vlogach. W numerze 49 znalazły się również porady dotyczące telefonowania oraz tekst o modelowaniu sylwetki za pomocą ćwiczeń (tutaj pojawiła się m.in. słynna Mel B), a także sparodiowany horoskop. Ale najciekawsze zostawiłam na koniec! Dla mnie jako pasjonata literatury szczególnie interesujący był artykuł o tworzeniu przez brytyjskich pisarzy nowych słów czy wyrażeń (m.in. Scrooge, Gremlin i Pandemonium). Z ogromnym zainteresowaniem przeczytałam również o dronach, które zyskują coraz większą popularność (nawet dostarczają pizzę)! Wszystko wskazuje na to, że urządzenia te niedługo osiągną rozmiar ptaków a nawet owadów.... Fascynujące, ale i przerażające zarazem.

Magazyn "Deutsch Aktuell" 67/2014 przybrał inną formę niż "English Matters" oraz "Ostanowka: Rossija!". Numer otwiera krótki przegląd ciekawostek oraz, nieco dłuższy, filmu, książki i muzyki (w każdej kategorii zaproponowano jedną pozycję). Kolejnymi novum jest listopadowo-grudniowe kalendarium, dwa ćwiczenia z kluczem oraz coś na kształt komiksu, który niestety okazał się dla mnie za trudny (po tak długiej przerwie wskoczyłam na bardzo głęboką wodę). Podobnie jak w "English Matters", w "Deutsch Aktuell" również przedstawiono sylwetkę kogoś sławnego - w tym przypadku Tila Schweigera, aktora, scenarzysty, reżysera oraz producenta filmów. Kolejne artykuły dotyczą niemieckiej codzienności: obchodów dnia św. Marcina, oglądania telewizji, wycieczek rowerowych oraz czterokrotnego mistrza świata w piłce nożnej - kadry narodowej Niemiec. W numerze znalazły się także artykuły na temat AIDS (dowiedziałam się o istnieniu Kami, muppeta zakażonego wirusem HIV), surfowania w sieci podczas pracy oraz zimowego szaleństwa. Po zażyciu ruchu można skosztować apetycznych bucht, na które przepis znalazł się w artykule o tym przysmaku. 


"Ostanowka: Rossija!" 12/2014 wydała mi się pismem poruszającym nieco trudniejszą tematykę. W numerze znalazły się artykuły na temat lotów w kosmos i miast przyszłości oraz pierwszej wojny światowej, a także sylwetka - tak, kolejnego człowieka filmu, a zarazem pisarza - Wasilija Szukszyna. Kinematografii poświęcono sporo miejsca, gdyż w "Ostanowce..." znalazł się również przegląd filmów, w którym zrecenzowano 5 produkcji. Ale jako że nie samym filmem żyje człowiek, w numerze pojawiły się również teksty o innych sztukach: rosyjskim balecie oraz literaturze (artykuł o "Wędrówkach dyletantów" Bułata Okudżawy). I znów najciekawsze teksty zostawiłam na koniec - artykuł o Irkucku poruszył jakąś strunę w mojej łaknącej Syberii duszy, a wywiad z atletką Mariną Naumovą, która jest drobną, bardzo dziewczęcą blondynką, przeczy powszechnemu wyobrażeniu o kobietach trenujących męskie sporty. Polecam również tekst o rosyjskich stereotypach na temat innych nacji. Jak jesteśmy postrzegani przez Rosjan i jak wypadamy na tle innych narodów? Zapraszam do lektury!

Czasopisma z oferty wydawnictwa Colorful Media to świetna propozycja do nauki języka, jeśli opanowało się jego podstawy. W każdym artykule zaznaczono trudniejsze słówka i wyjaśniono ich znaczenie w języku polskim (jak ja nie lubię szperać w słownikach!), a niektóre z nich zostały opatrzone transkrypcją fonetyczną. Część tekstów można odsłuchać na stronach internetowych poszczególnych tytułów (kody dostępu do nich zamieszczone są w nagłówkach artykułów), co pozwoli na zweryfikowanie poprawności swojej wymowy. 

Prezentowane numery, czyli "English Matters" 49/2014, "Deutsch Aktuell" 67/2014 oraz "Ostanowka: Rossija!" 12/2014, obecnie można zakupić jedynie wysyłkowo na stronie wydawcy, gdyż w salonikach prasowych zostały już zamienione nowymi wydaniami, które - mam nadzieję - za jakiś czas również Wam przedstawię.

piątek, 20 września 2013


Książka Joshua adventures. Podręcznik nie tylko dla maturzystów w zamyśle miała być ciekawą formą nauki języka angielskiego. Dziesięć historyjek z życia młodego Brytyjczyka miało być pretekstem do poznania nowych słówek oraz konstrukcji gramatycznych, a zamieszczone w podręczniku ćwiczenia miały tę wiedzę sprawdzić i utrwalić. Ile z tych założeń zostało zrealizowanych? 

Po kontakcie z książką Joshua adventures doszłam do wniosku, że Hipokratesowa zasada primum non nocere powinna odnosić się nie tylko do przedstawicieli medycyny, ale również grona pedagogicznego. Autorka repetytorium jest bowiem nauczycielką z dziewięcioletnim doświadczeniem zawodowym, który to fakt wprawił mnie w konsternację. Mimo iż moja znajomość języka angielskiego kształtuje się na poziomie B1, z łatwością wyłapałam błędy (ile nie wyłapałam?), których w podręczniku być nie powinno. Widniejąca na okładce flaga oraz fakt, iż w szkołach uczy się angielskiego brytyjskiego, sugerują, iż taką odmianę znajdziemy w książce. Jak zatem wytłumaczyć zamianę "flavour" na "flavor"1 oraz "neighbour" na "neighbor"2? Zaimki "your" są mylone z "you", co prowadzi do śmiesznych konstrukcji zdaniowych: How did you meet you neighbor?3, Can I stay at you house?4, natomiast niektóre czasowniki mają niepoprawną formę ("filed in the forms"5). Co ciekawe, błędy występują również na poziomie nazewnictwa zagadnień gramatycznych - zaimki zostały określone słowem "pronoust"6. 

Mam mieszane uczucia w kwestii określenia, kto tutaj zawinił. Z jednej strony książka mająca służyć jako pomoc dydaktyczna powinna przejść solidną korektę, z drugiej strony - czy nauczyciela trzeba poprawiać? W codziennej pracy nie może przecież liczyć na korektora... Może gdyby autorka nie przyznała się do tego, że jest czynną zawodowo nauczycielką, nie oceniałabym jej tak surowo?

Tytułowego Joshuę spotkał szereg niemiłych wypadków, mnie - jeden. Takiej przygody jak nauka z książki Joshua adventures nie polecam nikomu. 

1Gabriela Oberda, Joshua adventures. Podręcznik nie tylko dla maturzystów, Telbit 2010, s. 84.
2Jw., s. 64.
3Jw.
4Jw., s. 27.
5Jw., s. 77.
6Jw., s. 43.

Telbit 2010

sobota, 8 grudnia 2012

Angielski dla średnio zaawansowanych jest kolejnym podręcznikiem z bogatej oferty wydawnictwa Edgard, z którym miałam okazję się zetknąć. Książka dedykowana jest osobom, których aktualny poziom znajomości języka oscyluje między poziomami B1 oraz B2, choć osobiście zarekomendowałabym ją tylko poziomowi B1 (osoba na wyższym poziomie zaawansowania językowego może się nudzić).

Podręcznik obejmuje 14 lekcji, w ramach których czytelnik - a raczej uczeń - ma okazję zapoznać się z tekstem związanym z jednym z 14 tematów, takich jak przyroda, człowiek, zdrowie, edukacja, polityka czy kultura, wykonać szereg różnorodnych ćwiczeń związanych z tekstem lub tematem rozdziału oraz opanować bądź powtórzyć zagadnienie gramatyczne, wśród których znalazły się m.in. czasowniki modalne, pytania o podmiot/dopełnienie, mowa zależna czy strona bierna. W obrębie każdego zagadnienia znalazły się również działy "Komunikacja", w których można znaleźć dialogi związane tematycznie z rozdziałem, w którym się znajdują, wraz z zestawieniem użytecznych zwrotów, oraz "Wypowiedź pisemna", skonstruowana w analogiczny sposób. W tej sekcji znalazły się m.in.: list prywatny, list służbowy, instrukcja obsługi oraz podanie. Oprócz nauki słownictwa i gramatyki podręcznik oferuje także możliwość kształcenia sprawności rozumienia tekstu słuchanego. Na dołączonej płycie CD znajduje się 14 tekstów, po których wysłuchaniu można odpowiedzieć na pytania zawarte w podręczniku i zapoznać się z transkrypcjami.

Materiał zawarty w podręczniku jest bogaty zarówno pod względem kształcenia różnorodnych sprawności, jak i poruszonych tematów, choć mnie akurat powtarzające się w tego typu książkach stałe zagadnienia już się trochę znudziły i potrzebowałabym czegoś innego (może dobrze opracowanej gramatyki?). Zagadnienia, gramatyczne omówione w Angielskim dla średnio zaawansowanych są opracowane bardzo przystępnie i żałuję, że było ich stosunkowo niewiele (książka nie miała być typowym podręcznikiem do nauki gramatyki). Korzystanie z podręcznika było dla mnie przyjemną formą zdobywania i porządkowania wiedzy, choć mój zapał ostudził błąd, którego w podręczniku językowym być nie powinno (zapis: Good bye). 

Edgard 2012

niedziela, 29 lipca 2012

Angielski. Najważniejsze kolokacje to zbiór 1000 związków wyrazowych zebranych w 30 najpopularniejszych tematach, pojawiających się w większości repetytoriów. W książce znajdziemy więc słownictwo dotyczące człowieka, edukacji, pracy, sportu, polityki czy historii. Każdy rozdział oprócz materiału do nauki zawiera ćwiczenia oparte na schemacie: uzupełnij, utwórz kolokacje z dwóch części (poprzez dobieranie wyrazów lub części rozbitych zdań) lub wybierz prawidłową odpowiedź z dwóch lub trzech podanych w zadaniu. Na końcu książki zamieszczono klucz, z którym można porównać odpowiedzi oraz 10 testów sprawdzających nasz postęp w nauce. Niestety, bodajże w dwóch przypadkach nie można się sugerować kluczem odpowiedzi, gdyż ze względu na pominięcie jednego z punktów wszystkie rozwiązania były przesunięte. Podobnie było w przypadku dwóch kolokacji - obrazujący je przykład zawierał inne połączenie niż podano wyżej (to conduct a survey/We conducted a survery oraz to stand for election/(...) he will not stand at the upcoming election) - w tej sytuacji trzeba było sięgnąć do słownika, który pomógł wybrać poprawną wersję. W podręczniku brakowało mi także zapisu fonetycznego, zwłaszcza tych kolokacji, w których użyto jednostek miar (np. to be 1.70m tall). 

Mimo wszystko Angielski. Najważniejsze kolokacje polecam tym, którzy tak jak ja pragną poszerzać swoje językowe horyzonty lub mają przed sobą egzamin językowy (czy to maturę, czy FCE). 

Edgard 2012

sobota, 28 lipca 2012

Fiszki - język angielski. Biznes to propozycja dla tych, którzy mają styczność z językiem angielskim w pracy - podczas wykonywania codziennych zadań, załatwiania spraw w urzędach oraz spotkań biznesowych. Materiał jest bardzo różnorodny, obejmuje aż 37 tematów, takich jak: rynek pracy (rekrutacja, utrata pracy, podróże służbowe, konferencje, prezentacje, negocjacje), ekonomia (finanse, księgowość, giełda), marketing i zarządzanie, działalność gospodarcza, produkcja, handel, transport i logistyka, targi urzędy, prawo, biuro (obsługa komputera, telefonowanie, korespondencja) czy ubezpieczenia. Słownictwo zebrano na 1040 kartonikach (mimo, iż na opakowaniu napisano, że jest ich 1100 - nawet licząc przekładki brakuje jeszcze ok. 20 fiszek...) i opatrzono stosownymi przykładami użycia w zdaniach. Podobnie jak w poprzednim zestawie proponowanym przez wydawnictwo Cztery Głowy na karteczkach znalazł się także zapis fonetyczny, co zdecydowanie ułatwia naukę. Jeśli chodzi o zapis audio, został on wydany na osobnym nośniku, ale warto zainwestować w dodatkowy krążek, jeśli chcemy nauczyć się poprawnej wymowy. W zestawie standardowo znalazło się pudełko memobox i plastikowe etui dla osób korzystających z fiszek poza domem. 

Zestaw Fiszki - język angielski. Biznes to dobry wybór zarówno dla osób korzystających z języka angielskiego służbowo, jak i dla osób przystępujących do egzaminów językowych. Z zastrzeżeń mam tylko jedną uwagę dotyczącą nagrań audio - czas na powtarzanie za lektorem jest zbyt krótki i co rusz musiałam pauzować nagranie, co było trochę kłopotliwe. 


Cztery Głowy 2012

poniedziałek, 25 czerwca 2012

Fiszki - język angielski. Konwersacje to propozycja dla tych, którzy chcą usprawnić swoją komunikację w języku angielskim. 300 kartoników zawiera słówka i zwroty niezbędne w rozmowie - zarówno prywatnej, jak i biznesowej. Mamy tu słownictwo rozpoczynające i kończące rozmowę, wyrażające opinię, służące udzielaniu rad, a także pomagające w negocjowaniu, odmawianiu, zadawaniu pytań i udzielaniu odpowiedzi. Nie zabrakło też łączników i wypełniaczy.

O ogólnych zaletach fiszek już pisałam, skupię się więc na walorach recenzowanego zestawu. A ten, mimo niewielkich rozmiarów, jest dość imponujący. Oprócz kartoników w zestawie znajdziemy pudełko z przegródkami memobox, plastikowe minietui, w którym część fiszek możemy nosić przy sobie bez ryzyka ich zniszczenia oraz - co najważniejsze - płytę z nagraniami, dzięki której możemy szlifować poprawną wymowę (po każdym słówku lub zwrocie oraz przykładowym zdaniu jest czas na powtórzenie materiału za lektorem - niestety, chwilami był on dla mnie za krótki). Naukę wymowy wspomaga też zapis fonetyczny umieszczony na każdej fiszce oraz fiszka-klucz, na której znajdują się zasady transkrypcji fonetycznej.

Polecam!

Cztery Głowy 2012

wtorek, 1 maja 2012


Fiszki, mimo iż popularność zyskały niedawno, zostały wymyślone kilkadziesiąt lat temu. Celestyn Freinet, dążąc do aktywizacji pracy ucznia, wymyślił fiszki samokontrolne. Owe fiszki były zestawem kartoników podzielonych na dwie kategorie - polecenie oraz wykonanie. Uczeń, który wykonał zadanie z fiszki, sprawdzał poprawność na odpowiednim kartoniku z drugiego zestawu. Dzisiejsze zestawy do nauki języków obcych zostały zintegrowane - każdy kartonik jest dwustronny i zawiera zarówno polecenie (słówko/zwrot w języku obcym oraz ilustrujące go zdanie), jak i jego rozwiązanie (tłumaczenie). 
 

Angielski. Fiszki. Słówka i zwroty dla zaawansowanych to 2000 gotowych kartoników oraz 20 pustych fiszek do uzupełnienia. Zebrany materiał obejmuje 33 grupy tematyczne. Słownictwo dotyczy człowieka - jego wyglądu zewnętrznego (z odzieżą włącznie), części ciała, zdrowia, cech charakteru, związków i rodziny - oraz jego otoczenia i aktywności (szkoła, nauka, praca, finanse, polityka, sport, religia, kulinaria). Materiał jest różnorodny i ciekawy, a przykładowe zdania ilustrują sytuacje z życia codziennego. Słownictwo wybrane do zestawu jest trudne, odpowiada bowiem poziomom C1 i C2. Z wszystkich 2000 słów znałam zaledwie kilka, dlatego mnie fiszki służyły głównie do nauki, a nie do powtórki. 

Zanim sięgnęłam po Angielski. Fiszki. Słówka i zwroty dla zaawansowanych, nie znałam tej metody nauki. Teraz już wiem, czemu zyskała taka popularność. Prócz mobilności (chcąc uczyć się poza domem nie trzeba nosić ze sobą całego podręcznika czy repetytorium) znajduję jeszcze jedną dużą zaletę tego typu materiałów do nauki - można się uczyć na wiele różnych sposobów. Można użyć najpopularniejszej metody opracowanej przez Sebastiana Leitnera (dzielimy pudełko na kilka części, w pierwszej przegródce umieszczamy wszystkie fiszki; gdy słownictwo z fiszki w przegródce pierwszej jest opanowane, wkładamy ją do przegródki drugiej, z drugiej do trzeciej itd. - materiał z dalszych przegródek jest bowiem powtarzany co 2-4 dni i jeśli okaże się, że jeszcze wymaga powtórki, fiszka wraca na początek pudełka). Można tłumaczyć zdania z angielskiego na polski, początkowo próbując odgadnąć znaczenie słówka na podstawie kontekstu, gdy opanujemy materiał możemy sprawdzać się tłumacząc zdania z języka polskiego na angielski. Każdy może wypracować swą własną metodę nauki - możliwości jest naprawdę sporo, a tradycyjna książka nie pozwala na aż taką kreatywność. Czego zabrakło w opisywanym zestawie? Ruchomych przegródek w pudełku, można je jednak samodzielnie wykonać, np. z załączonych pustych fiszek. 

Podsumowując: Angielski. Fiszki. Słówka i zwroty dla zaawansowanych to bardzo dobra propozycja dla tych, którzy potrzebują poszerzyć swoje słownictwo oraz przygotowują się do egzaminów językowych (CAE, CPE).

A Wy jaką macie metodę na naukę języka obcego? 

Edgard 2012