Czasem daję się złapać na opis książki - Czarna małpa trafiła w moje ręce właśnie za sprawą notki z tylnej okładki. Autora nie znam - do sięgnięcia po książkę wystarczyło mi, że jest Rosjaninem, jednym z tych, z którymi ostatnio mam dobre układy (Pielewin, Sorokin, Strelnikoff). Z Prilepinem po lekturze nie mam ochoty nawiązywać bliższej znajomości, Czarna małpa jest zbyt poplątana, zagmatwana, zakręcona i niezrozumiała.
Akcja zapowiada się ciekawie - dziennikarz, któremu sypie się życie prywatne, podejmuje się poprowadzenia śledztwa dotyczącego zbiorowego zabójstwa dokonanego przez nieletnich - a apetyt podsyca wizyta w podziemnym laboratorium, w którym przetrzymywane są dzieci-zabójcy. Na dokładkę otrzymujemy ni to prawdziwe historie, ni to przypowieści, ni to wyssane z palca bajki: pierwszą o średniowiecznej armii dzieci, które we krwi mają nienawiść i dosłownie dążą do osiągnięcia celu (podbijania kolejnych terytoriów) po trupach, jednakowo przeciwników jak i ziomków, oraz drugą o podobnym wojsku nastolatków podejmujących w dżungli działania zaczepne przeciwko miejscowym. Czy mają one tylko podsycić ciekawość naszą oraz głównego bohatera, czy służą czemuś więcej? - to pytanie do autora.
Czy poszatkowanie powieści, rozerwanie jej na strzępy, ukazanie rozpadu życia bohatera, jego zagubienia we współczesnych rosyjskich realiach jest alegorią Rosji i Rosjan oraz ich życia codziennego? Po lekturze czuję się skołowany i głupi, wielokrotnie skopany przez autora, odstawiony do lamusa, osamotniony, zagubiony. Jeśli miałem czuć się tak jak bohater Prilepina, to autorowi udało się to osiągnąć.
Czarne 2013
Tytuł oryginału: Чёрная обезьяна
Przekład: Ewa Rojewska-Olejarczuk
Czarne 2013
Tytuł oryginału: Чёрная обезьяна
Przekład: Ewa Rojewska-Olejarczuk




