Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura chińska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura chińska. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Na początku V wieku chiński wojownik Liu uprowadził piękną kobietę z arystokratycznego rodu. Choć zdobył ją siłą i był niskiego pochodzenia, Młoda Matka dzieliła z nim wszystkie trudy życia. Ambitny Liu został cesarzem, a ona cesarzową. Wkrótce Liu zmarł, a Młoda Matka schroniła się w buddyjskim klasztorze. Żyła tam spokojnie przez dwadzieścia lat, aż do czasu, gdy oskarżono ją o spisek i zmuszono do popełnienia samobójstwa. 

Pod koniec VI wieku wybitnie uzdolniony lutnik imieniem Shen Feng pomaga zdobyć pieniądze przyjacielowi zakochanemu w mniszce z buddyjskiego klasztoru. W tym celu postanawiają splądrować grobowiec pewnej arystokratki. Nie znajdują żadnych bogactw, więc kradną wieko trumny wykonane z niezwykłego drewna. Materiał idealnie nadaje się na cytrę. Shen Feng chcąc uniknąć kary za zbeszczeszczenie grobowca, ucieka na statek rzecznych piratów. Towarzyszy mu duch pięknej kobiety, który wniknął w wieko trumny. Kradnąc je, Shen przywołał z powrotem na świat Młodą Matkę i zakochał się w niej bez pamięci...*

Czytając informacje zawarte na ślicznej okładce (to właśnie ona zaprosiła mnie do bliższego zapoznania się z Nagą cytrą) byłam przekonana, że są one wprowadzeniem w świat powieści. Okazało się jednak, że jest to po prostu streszczenie fabuły! Nie mam pojęcia czemu ten zabieg miał służyć - z tyłu okładki wolę widzieć zapowiedź, a nie rozwiązanie zagadki i zapewne nie jestem w tym odosobniona.& ;

Nagiej cytrze zabrakło mi zaskoczenia i czegoś jeszcze. Wprawdzie fabuła splata się w ciekawy sposób poprzez naprzemienne ukazanie losów Młodej Matki i Shen Fenga, by pod koniec książki połączyć ich historie w jedną, przyznam jednak, że partie dotyczące młodego lutnisty trochę mnie nużyły. Młoda Matka, zwana później po prostu Matką i Czystością Pustki, była dla mnie wyrazistszą i ciekawszą postacią i to głównie na niej skupiałam swoją uwagę podczas lektury. 

Czytając Nagą cytrę moje myśli mimowolnie wędrowały do Cesarzowej autorstwa Pearl Buck. O ile historie kobiet wciągnęły mnie w równym stopniu, o tyle w kwestii całokształtu powieści wygrywa Pearl Buck. Styl i język Shan Sy nie przemówiły do mnie jako zbyt zwięzłe, czasem niemal raportowe. Zdecydowanie najmocniejszym punktem książki jest jej zakończenie - magiczne, piękne... Niestety, cała powieść nie potrafiła mnie zauroczyć w równym stopniu.

Muza 2011
Tytuł oryginału: La cithare nue
Tłumaczenie: Krystyna Sławińska 

*Źródło cytatu: okładka.

środa, 3 listopada 2010

Włóczędzy to druga z przeczytanych przeze mnie pozycji z serii Proza Świata. Podobnie jak Czarny statek, książka ta pozytywnie mnie zaskoczyła. Spodziewałam się sporej dawki polityki, której nie cierpię, a co otrzymałam? Poruszające historie ludzi uwikłanych w historię.

Opowieść rozpoczyna się przygotowaniami do egzekucji. Gu Shan ma zostać stracona ku przestrodze ludności Błotnistej Rzeki. Niegdysiejsza zwolenniczka rewolucji kulturalnej i samego towarzysza Mao, teraz nie kryje się ze swoimi kontrrewolucyjnymi poglądami. Mimo, iż początkowo matka skazanej nie może pogodzić się ze śmiercią ukochanej córki i przeklina jej przekonania, z czasem sama zaczyna walczyć. Zgładzenie Gu Shan w niektórych sercach rodzi bowiem chęć otwartego sprzeciwu wobec komunistycznego reżimu.

W opowieść o Gu Shan i jej rodzinie wplecione są historie Kai, państwa Hua, Nini, Bashiego, Guana, Tonga, Jialina. Często na czyjejś drodze pojawiają się przypadkiem, a spotkania te niosą znaczące zmiany w czyimś życiu. Warto wspomnieć też o niejednoznaczności postaci. Skazana Gu Shan z jednej strony jest ofiarą, której się współczuje, z drugiej strony jednak jest też katem. To dzięki kopniakowi w brzuch, jaki zafundowała ciężarnej kobiecie, Nini urodziła się kaleką. Bashi, pogardzany i wyśmiewany przez wszystkich chłopak dokucza psom, denuncjuje znajomych, a Tonga podjudza do złożenia podpisu pod petycją, która sprowadza na ojca chłopca więzienie i tortury, a w konsekwencji głuchotę i paraliż. Sama Nini także ma dwa oblicza. Dwunastoletnia kaleka, odrzucona przez rodziców, którzy traktują ją tylko i wyłącznie jako darmową służącą, łaknie ciepła i miłości, z drugiej strony jednak potrafi być mściwa.

Włóczędzy to poruszająca historia. Najbardziej wstrząsnęły mną naturalistyczne obrazy nędzy i głodu. Dla Nini pojawienie się obwieszczeń o egzekucji Gu Shan miały szczególne znaczenie - dziewczynka mogła zlizywać z nich nie zaschnięty klej wyprodukowany na bazie mąki. Pies Tonga z kolei ginie z rąk głodnego chłopca, gdyż trzyma w pysku kawałek mięsa... Czytając powieść trudno oprzeć się wrażeniu, że zło tkwi wszędzie i póki co nie ma szans na zmianę takiego stanu rzeczy.

Drzwi do nieba są wąskie, więc mieści sie w nich tylko jeden bohater naraz,
za to ci, co trafiają do piekła, zawsze idą parami, trzymając się za ręce.

Czarne 2010
Tytuł oryginału: The Vagrants
Seria: Proza Świata
Tłumaczenie: Michał Kłobukowski

czwartek, 29 lipca 2010

Patrycja Pustkowiak z dziennika.pl porównała najnowszą książkę Mian Mian do piosenki - trochę bluesowej, trochę rockandrollowej, zawsze jednakowo poruszającej i osobliwie poetyckiej. Mnie ta książka bardziej przypomina film, a dokładniej scenariusz. Powieść składa się z sekwencji obrazów, migawek. Rozmowy, monologi, pojedyncze frazy rozpisane są na wypowiadające je osoby, a narracja opisuje sytuacje w sposób oszczędny, ograniczając się do niezbędnego minimum. Warto zaznaczyć, że poszczególne wypowiedzi przewijają się z pewnym rytmem przez karty książki oraz przez usta kolejnych bohaterów.

Bohaterowie to osoby anonimowe, pozbawione imion. Aktor, Sponsorka, K, ABC, Meimei (po chińsku: młodsza siostra) i Jiejie (starsza siostra) odarci są z indywidualizmu. Cechuje ich także problem z ekspresją, wyrażaniem siebie i swoich uczuć. Przed zaangażowaniem uciekają w skorupę obojętności i swobody seksualnej. Gdy w niewyjaśnionych okolicznościach ginie Meimei, ktoś pyta jej starszej siostry, czy nie rozpacza, ta odpowiada chłodno: Mam własne sposoby, by uczcić jej pamięć. Oprócz wątku kryminalnego, wyrazistym motywem jest miasto, w tym przypadku Szanghaj. Najlepiej i najpiękniej charakteryzuje go jeden z bohaterów: Szanghaj ma wielką zdolność wywoływania w ludziach iluzji, że tutaj zrealizują wszystkie swoje marzenia. W rzeczywistości albo bardzo szybko odpadasz z gry, albo się asymilujesz, stajesz się częścią tego miasta i tracisz samego siebie. Jestem szanghajczykiem, tutaj jest mój dom, nie potrafię stąd odejść. Jedyne, co mogę, to nie dać się wciągnąć w tę zabawę z marzeniami.

Książce nie można zarzucić braku klimatu. Wspomniane migawki uzupełnia chińska muzyka. Pobrzmiewa Hulanka zespołu Shengyin Suipian, zwanego chińskim Radiohead oraz Feifei Run zesołu Muma.

Smutna jest rzeczywistość prozy Mian Mian. Bije z niej jakaś niesamowita liryczność. Lubię taki klimat, jednak Panda Sex wywołuje we mnie ambiwalentne uczucia - chwilami książka wydawała mi się chaotyczna i trudna w odbiorze.

W.A.B., 2010
Tytuł oryginału: Panda Sex
Tłumaczenie: Katarzyna Kulpa